czwartek, 31 maja 2018

Rowerem po błotnistych leśnych wertepach

Dzień był deszczowy i w zasadzie nie musiałam wyruszać rowerem na wycieczkę. Ale, że ją sobie zaplanowałam już kilka dni wcześniej, plan wykonać musiałam. Akurat w tym dniu. W następne dni miałam co innego do zrobienia. No i moja roczna Wnuczka, jak zwykle, miała być u mnie. Wyjechałam z domu kiedy deszcz tylko kropił, ale gdy dojechałam już do lasu, rozpadał się na dobre. Ale co tam, wracać do domu nie miałam zamiaru.





Parę razy wyjechałam na skraj lasu, ale tylko fotografowałam krajobraz widzianych wiosek
 i z powrotem wracałam do lasu. Droga asfaltowa wcale mnie nie pociągała. Hihihi... 
zwłaszcza z takim wyglądem. :D  





Przy okazji chciałam zauważyć, że widok niemieckich wiosek nie wiele się różni od polskich.  


... i te krzyże. Wiele ich tu stoi.  


Po drodze trochę się przemyłam... skoro już takie źródełko napotkałam. Na chwilę przestało padać.



... też i się napiłam. Woda była zdatna.  




No to w drogę!  


Kiedy dojechałam do domu, byłam bardzo zadowolona z tej "błotnistej" wycieczki.
I o dziwo, mnie pedantce, nawet nie przeszkadzało, że błotem oklejona byłam.
W końcu łazienkę i pralkę mam.  


Można sobie wyobrazić, jak wyglądałam, skoro mój rower był aż tak oklejony błotem. Dodam, 
że to rower górski, nie ma błotników. Ale co tam! Błotna maseczka pięknie mi ściągnęła  pory 
na twarzy. A ja, cała mokra od deszczu i strzaskana błotem, czułam się jeszcze zdrowsza. Krew 
aż mi buzowała w żyłach. Nic nie przesadzam. Serio! 

HKCz
13.04.2016

Podglądanie wiosny

Wiosnę najlepiej podgląda się w ogrodzie. Kto nie ma ogrodu, podglądać ją może w parku lub na skwerze, w lesie lub na łące. Kiedy moja najmłodsza Wnuczka jest u mnie, razem podglądamy piękniejącą wiosnę w przydomowym ogrodzie. Dla mnie to cudowne uczucie, bo wtedy z podwójną rozkoszą podziwiam wiosnę. Raz, że to najpiękniejsza pora roku, a drugi raz, że to dla mnie, jako babci, mód na serce, kiedy słyszę ten naturalny, radosny zachwyt Wnuczki nad każdym kwiatuszkiem.  




Każdy kwiatuszek uwieczniony przeze mnie Wnuczka podziwiała także na ekraniku aparatu
 fotograficznego. Potem jeszcze na ekranie komputera. Zachwyconym szczebiotom nie było końca.  










Ach ta WIOSNA! Ach ta WNUSIA!... Czy można być bardziej szczęśliwym?  

HKCz
13.04.2016

środa, 30 maja 2018

Płoną góry, płoną lasy, płonie niebo

Takiego wrażenia można doznać kiedy się wędruje po górskich lasach o zachodzie słońca. Jest to bardzo spektakularne zjawisko. Aż dech zapiera. Można się w nie wpatrywać bez końca. Czuje się wtedy coś bardzo wzniosłego. Coś, co wycisza emocje, ociepla duszę, energetyzuje umysł... moc Wszechświata.

















Widok płonącego nieba nad górami, nad lasami i nad naszym miastem jest nie mniej spektakularny.

 HKCz
4.01.2016 

Wschód słońca w mroźny poranek

Dzięki Aramisowi, miałam dzisiaj okazję podziwiać spektakularny wschód słońca. Wyjątkowo spektakularny, bo poranek był bardzo mroźny. Takich cudownych widoków jeszcze nie widziałam. Nasze miasto tonęło w czerwonej, mgielnej  poświacie. Stojąc na szczycie góry, nie mogłam oczu oderwać od tych widoków. Bajka! Aż dech zapierało.









W lesie byliśmy ponad godzinę. W tym czasie słońce na niebie unosiło się coraz wyżej.  



Na koniec wędrówki po lesie, ponownie wspięliśmy się na szczyt góry Ochsenberg. Nasze miasto
 tonęło już w błękicie. Czerwień ustąpiła mu miejsca. Zupełnie inne widoki, zupełnie inne wrażenie. 
Ale też piękne. Nawet dla psa. Tak myślę, bo Aramis nie bardzo chciał ze szczytu zejść. 
Wołałam go parę razy, a ten stał pod krzyżem i patrzył na mnie swoimi ogromnymi oczami, 
zdziwiony, że ja tym razem tak szybko schodzę ze szczytu. Widzisz uparciucha tam? :)  

HKCz
12.12.2015

Grudniowy zachód słońca nad moją małą Ojczyzną

Na łonie natury bywam niemalże codziennie. Nie wyobrażam sobie życia z dala od bezpośredniego kontaktu z przyrodą. I za to jestem wdzięczna mojemu Losowi, że mi to umożliwił. Gdzie tylko jestem, uwieczniam na zdjęciach zjawiska zachodzące w przyrodzie i potem wypełniam nimi swój opasły już Album Przyrodniczy. Oto niektóre z nich - przedstawiające grudniowy zachód słońca nad moją małą Ojczyzną.
























Tę fotkę zrobił mój 9-letni Wnuczek Mex. Piękna, prawda?  


O, widać, że Aniołki już na Boże Narodzenie pierniczki pieką pełną parą. :D Tak z wczesnego
dzieciństwa zapamiętałam podobne obrazki.  

HKCz
8.12.2015