niedziela, 15 lipca 2018

Kozy - wdzięczne modelki

Kocham zwierzęta. Na ich widok zawsze do nich podchodzę. Gdziekolwiek jestem. Chyba zbytnio nie przesadzę, mówiąc, że wszystkie zwierzaki z okolicznych wybiegów mnie już znają. Po podmiejskich okolicach śmigam najczęściej rowerem, i kiedy jakieś zwierzaki zobaczę, zatrzymuję się, pogadam sobie z nimi trochę, a potem je fotografuję. Tym razem głównymi bohaterami sesji zdjęciowej były kozy. To bardzo miłe modelki. Wszystkie z wdziękiem wpatrują się w obiektyw. 














Te kózki również wdzięcznie wpatrywały się w obiektyw mojego aparatu. ale nagle od zachodu piorun gruchnął tak głośno, że wszystkie, jak jedna koza, skierowały swój wzrok w tamtym kierunku. A ja od tego huku aż podskoczyłam i mój paluszek wskazujący niechcący nacisnął na spust migawki... A potem,szybko  już wskoczyłam na rower i wte pędy pognałam do domu.

środa, 11 lipca 2018

Rowerem po albstadtckiej krainie

Krajobrazy są u nas piękne. A już w lecie szczególnie. Dookoła niekończąca się zieleń. Kiedy tylko mam czas, kiedy dzieci ode mnie nic nie chcą, wskakuję na rower i... w drogę. Kocham to. Rower to moja pasja. Zwłaszcza tutaj, bo jest gdzie jeździć i co podziwiać. Jeżdżę przede wszystkim po lasach. Po mieście rzadko. No chyba że chcę przejechać na drugą stronę kotliny.









Ha, którą dróżkę tu wybrać?







Nie ma dla mnie złej pogody... No, chyba że niebo wali piorunami. Sam deszcz mnie szczególnie 
nie zniechęca. W plecaku mam zawsze przeciwdeszczowy ubiór. Na kask także.


Oj, niebo na horyzoncie zaczyna buczeć. Trudno, muszę wracać do domu. Ale i tak 
zdążyłam trochę pojeździć. 2 godziny. A licznik pokazuje, że wypedałowałam 36 km. :)

niedziela, 8 lipca 2018

Wieża widowiskowa (Schlossfelsenturm) w Albstadt

Wieża ta została zbudowana w 1899 r. na miejscu dawnego zamku Häringstein. Wieża góruje nad dzielnicą Ebingen. Jest jej punktem orientacyjnym. Ma 24 m wysokości. Górna jej platforma widokowa znajduje się na wysokości 972 m.n.p.m.



Zdjęcie z drona.






Na wieży widać "ludzia" podziwiającego panoramę miasta. 


U podnóża wieży.




 W przeciągu wielu lat, zrobiłam bardzo dużo zdjęć wieży. Jakie jeszcze znajdę w komputerze, 
zamieszczę. :)


Iglica wieży.


Byłam na wieży wiele razy. Za każdym razem jestem zachwycona widokiem miasta 
z jej szczytu widzianym.





Prawda, że widok z wieży wspaniały?… Aż dech zapiera! A to tylko mała część
 naszego miasta.

sobota, 7 lipca 2018

Ten sam widoczek w różnych dniach... i latach

Nieraz  mi się zdarza, wyjeżdżając z miasta rowerem, przejeżdżać nieopodal tego miejsca. I jak już jestem w pobliżu, nie mogę sobie odmówić, aby tam nie zajechać, nie zatrzymać się i go nie sfotografować. Mam jakiś bliżej nieokreślony sentyment do tego krajobrazu. Nie wiem czemu.






Te poniższe zdjęcia zrobiłam w zeszłym roku.






Czarny motyl turysta

Mam szczęście do motyli. W czasie moich wycieczek rowerowych często lądują mi na kierownicy albo na ramie i ja je przewożę z wybranego przez nie miejsca A do miejsca B. ;) Dzisiaj znów przewoziłam motyla. Był duży i piękny. Czarny w czerwone cętki. Jechał sobie ze mną jak turysta. W czasie jazdy przemieszczał się. Raz siadał na kierownicy, raz na ramie, i gnaliśmy tak razem przez las. Nie wiem co to za gatunek. Nie znalazłam w Internecie podobnie wyglądającego. Poniżej inny motyl, karłątek kniejnik. Ten zaś to prawdziwy pasażer na gapę. Jechał ze mną przez kilka kilometrów. Nie dał się spędzić nawet silnym podmuchom wiatru. Pauzę też robił sobie ze mną.







A oto i karłątek kniejnik - pasażer na gapę.



Może ja też byłam motylem w poprzednim życiu? ;)