piątek, 1 czerwca 2018

Nordic Walking po zapłakanych deszczem dróżkach

Deszcz pada u nas o tygodnia. To jednak nie powód, by siedzieć w domu. Wycieczkę rowerową w deszczu już zaliczyłam, to teraz przyszedł czas na Nordic Walking w deszczu. Było wspaniale. Dotleniłam się zdrowo, rozruszałam, ale i rozkwitającą wiosnę miałam okazję z bliska podziwiać. Co widać na moich fotkach.




Pada deszczyk pada, pada sobie równo... 




Przyroda pięknie się rozwija, mino deszczu... A może dzięki deszczowi?  







Kiedy zeszłam ze szczytu góry, rozpadało się na dobre.  


Dla mnie nie ma złej pogody, by pójść do lasu. Wystarczy odpowiedni ubiór... i jazda! ;)

  HKCz
16.04.2016

Kolorowy miszmasz

Miszmasz, to inaczej chaos, nieład, zamęt... Jak zwał tak zwał, i tak wiadomo, że sam w sobie jest zjawiskiem niemiłym. Jednak, jeśli się ma ochotę, można go sobie nieco umilić i upiększyć. Przynajmniej wizualnie. Obrazem. Ja taką ochotę miałam i z przyjemnością się nim pobawiłam, okiełznując go i koloryzując. Efekt? Zaskoczył mnie samą. Dwa obrazy z pewnością sobie wydrukuję.





















Metodą okiełznania i koloryzowania nieładu można sobie stworzyć nawet całkiem ciekawą mozaikę.

HKCz
15.04.2016

Wiosna - 26.04.2016

Niestety, taka jest dzisiaj u nas pogoda. Wiosna odpuściła. A pamiętam, że 30 lat temu, akurat w tym dniu, pływałam już w jeziorze. Pamiętam to dokładnie, bo w tym dniu był wybuch w Czarnobylu. Ba, pływałam w jeziorze już nawet na początku marca, 26 lat temu, takie wtedy były już gorące dni. A teraz?... A teraz jak na załączonym obrazku.


 Tak dzisiaj wygląda wiosenny las w zimowej szacie.  




Zostawiałam pierwsze ślady na śniegu... i butami, i kijkami.  


Jeszcze pamiątkowe selfie i udokumentowanie 36 dnia wiosny... i do domu, na gorącą herbatkę. 

HKCz
26.04.2016

Wielkanocna wizyta w zagrodzie

Zaraz po wielkanocnym śniadaniu męska część naszej rodzinki, ze starszymi Wnukami, wyjechała na narty do Austrii. Kobieca zaś, z najmłodszą Wnuczką, wybyła z wizytą do podmiejskiej zagrody na spotkanie ze zwierzakami. Było zimno i wietrznie, ale wesoło… i pouczająco.


Jajeczka zjedzone...  


Koszyczki z prezencikami od Zajączka znalezione... No to w drogę!  


W zagrodzie wszystkie zwierzątka witały nas z wielkim zainteresowaniem... No, prawie wszystkie.  





Koty jak zwykle, zainteresowane są tylko sobą.  









Emu tak bardzo był zainteresowany, że mało mi obiektywu dziobem nie strzaskał.  


 Kogut też się nami zainteresował. Ale tylko na moment, bo wnet zajął się zapędzaniem kur do
kurnika... Nie wiem po co. Może z powodu jaj na przyszłe Święta Wielkanocne? ;)
  

Zaczął padać deszcz... wielkanocny. No to i my pędzimy już do swojego... kurnika. ;)  

HKCz
29.03.2016