Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krowy na pastwisku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krowy na pastwisku. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2018

Krowia oaza w upalne dni

Tego lata upałów "Pan Bozia" nam nie oszczędził. Zwierzęta też to odczuły. Krowy, które spotykałam po drodze w czasie swoich wycieczek rowerowych w upalne dni, zachwycały mnie swoją zaradnością. Widać, że to mądre zwierzęta i szybko się odnajdują w każdej rzeczywistości. Moje zdjęcia pokazują jak mądrze funkcjonowały w czasie upałów.



Oaza jak się patrzy.  


Krowy przywitały mnie chóralnym muczeniem, ale po chwili, bezgłośnie już, pozowały mi do zdjęć.  







Z muchami jednak poradzić sobie nie umiały. Uszy za krótkie, ogon za daleko, a jęzor, choć długi, nie wystarczał. Wstrętne muchy, szukając wilgoci, wiedziały gdzie znajdą bezpieczne dla siebie miejsce.  




Trochę krówce pomogłam. Narwałam długiej trawy i spokojnym wachlowaniem zaczęłam płoszyć muszyska z jej pyska. Krowa stała bez ruchu, poddając się moim "zabiegom".  


Tym akurat krówkom upał najwyraźniej tak bardzo dał się we znaki, że w końcu nie wytrzymały i "gęsiego" pomaszerowały w stronę swojej leśnej obory.  




Ostatnia fotka na pożegnanie. Mnie upał też dał się już we znaki. Pognałam w głąb lasu - w poszukiwaniu, może nie oazy, ale gęstego cienia. 

HKCz
5.09.2015

czwartek, 1 marca 2018

Krowia sesja zdjęciowa

Kiedy byłam na wycieczce rowerowej i pędziłam po leśnych wertepach, zobaczyłam nagle duże pastwisko a na nim mnóstwo krów. Lubię krowy, dlatego też zatrzymałam się przy pastwisku i "rezydującym" tam krowom urządziłam sesję zdjęciową. Krówki mi wdzięcznie pozowały i patrzyły prosto w obiektyw. No, może nie wszystkie... Ale większość.






O przepraszam! Nie będę przeszkadzać w załatwianiu potrzeby fizjologicznej. Siuraj sobie krówko spokojnie!  


Kilka dni później znów przemierzałam rowerem pobliskie lasy, i znów mnie poniosło w stronę tego samego pastwiska. Niestety krów tam nie zastałam. No trudno, pomyślałam. Po chwili zobaczyłam w oddali długą drewnianą budowlę i przyszło mi na myśl, że może to ich "leśna rezydencja", że może tam są.   



No i były. Już z daleka odgłosy głośnego sapania mnie upewniły. Zostawiłam rower i weszłam do środka "krowiej rezydencji".



No i proszę, są wszystkie.  





Krowy mają tu wszystko co trzeba. Nie są przywiązane, mogą sobie swobodnie wychodzić na zewnątrz, kiedy tylko mają ochotę.  


Wodę też mają... Tylko to "urządzenie" obok cysterny, choć z wyglądu ładne, nie bardzo mi się spodobało... Biedne krówki!

HKCz
24.06.2015