poniedziałek, 4 czerwca 2018

Inwazja wiewiórek w moim ogrodzie

Nie wiem, co się stało, ale nagle tyle wiewiórek pojawiło się w moim ogrodzie, że trudno mi było je zliczyć. Najpierw bawiły się w ganianego na wysokiej sośnie, potem w chowanego w trawie, a potem znów ganiały się po drzewach. I tak wiele razy, na przemian. Zdjęcia nie są zbyt dobrej jakości ponieważ robiłam je przez szybę w drzwiach ogrodowych. Wiewiórki są bardzo płochliwe. A przede wszystkim, niesamowicie ruchliwe. Zrobić takim fotkę, to nie lada sztuka. Tym bardziej, kiedy bawią się w ganianego i chowanego.  











Jedne wiewiórki bawiły się jeszcze w chowanego...  


...drugie już  — na powrót — goniły się po drzewach. Radosnym popiskiwaniom nie było końca. A i ja, obserwując je w ferworze zabawy, też miałam dużo radości.  
 

HKCz
6.05.2016